Thursday, November 3, 2016

Books #8: To nie są moje wielbłądy - Joanna Boćkowska



"To nie są moje wielbłądy" Joanny Boćkowskiej to był jeden z najgorętszych tytułów zeszłego roku. Mówili o nim wszyscy: dziennikarze, blogerki i pasjonaci, a także przeciętni zjadacze chleba, którzy pamiętają czasy PRL-u i z tą książką mieli nadzieję skonfrontować własne wspomnienia.


Zdaję sobie sprawę z tego, że po raz enty odgrzewam starego kotleta, ale przecież wiecie, jak bardzo uwielbim książkowe wyprzedaże. Zawsze wstrzymuję się z kupnem do ostatniej chwili i bardzo często mi się to opłaca, jak np. w przypadku biografii Gianni'ego Versace, ale zdarzają się również rozczarowania.





Jednak w przeciwieństwie do "Elegantek", 'Wielbłądy' to nie jest sentymentalna opowieść o kreatywności naszych babć. Boćkowska stworzyła reportaż o przemyśle modowym, ludziach, którzy go tworzyli i ustroju, w którym to wszystko musiało jakoś funkcjonować. 
Ludzie, bez których moda w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nie byłaby tak wyjątkowa, to między innymi Jadwiga Grabowska, dyrektor artystyczna Mody Polskiej; Jerzy Antkowiak, najsłynniejszy projektant PRL-u; Barbara Hoff, ikona stylu i autorka kontrowersyjnych w tamtych czasach projektów; Roman Cieślewicz, dyrektor miesięcznika "Ty i Ja", a w późniejszych latach odnoszący sukcesy jako dyrektor artystyczny francuskiego "Elle". 

Sam miesięcznik "Ty i Ja" był pismem luksusowym i awangardowym, promowano w nim zachodnią modę i kładziono nacisk na kulturę i sztukę, co mierziło ludzi odpowiedzialnych za cenzurę. Z tego też powodu "Ty i ja" ostatni raz oddano do druku w roku 1974; dziś niemożliwym jest znaleźć choćby jeden egzemplarz na aukcjach internetowych. 



Co przeszkadza w lekturze, to z pewnością chaotyczny styl, ciągłe przeskoki w czasie i urywanie wątków bez konkretnego celu i sensu, a także zbyteczne wywody i wtrącenia nie mające związku z poruszanymi tematami (pierwszy z brzegu przykład, który utkwił mi w pamięci: wzmiance o Teresie Kuczyńskiej, twórczyni działu mody w "Ty i ja", towarzyszy obszerny opis jej pobytu w obozie koncentracyjnym). Za to wątki stricte modowe traktowane są po macoszemu. Czytelnik nie dowie się, jak radziła sobie w tamtych czasach szara ulica; przeczyta natomiast o zagranicznych wojażach polskiej śmietanki, na które mógł pozwolić sobie nikły procent społeczeństwa, i zmaganiach twórców mody z systemem. 

Na pochwałę zasługuje szata graficzna, fenomenalna okładka stylizowana na lata 50., ilustracje i zdjęcia zamieszczone w środku, przypisy na marginesach, a nie na samym końcu. Niewątpliwie jest czym nacieszyć oko i warto mieć tę pozycję na półce. Warto też uzbroić się w pokłady cierpliwości. 

A o co chodzi z tytułowymi wielbłądami? Był to oczywiście kultowy w PRL-u nadruk na sukienkach i bluzkach, o które walczyły elegantki PRL-u. Autorstwo tegoż nadruku błędnie przypisywano Basi Hoff, prawdziwym 'wynalazcą' był Zyga Pianko - twórca słynnej w latach 60. we Francji marki Pierre d'Alby. 

No comments:

Post a Comment