Friday, October 24, 2014

Books #1: Gianni Versace. Biografia - Tony Di Corcia




Biografię Gianniego Versace kupiłam niedawno po bardzo okazyjnej cenie. Warto było poczekać, bo wydane teraz 20zł nie boli tak, jak bolałoby kupno zaraz po premierze... Skuszona pozytywnymi recenzjami w internecie, po lekturze musiałam niestety ostudzić nieco swój entuzjazm. 




Ale zacznijmy od początku. Tony di Corcia wykonał niewątpliwie kawał dobrej roboty, opisując życie Gianniego od najmłodszych lat. Sięgnął nawet pokolenia wstecz, by wprowadzić nas w tamtejsze realia Włoch, sytuację ekonomiczną i panujące konwenanse. Od początku obserwujemy introwertyczne dziecko, chowające się w pracowni krawieckiej matki i podglądające klientki podczas przymiarek. Zamiast chodzić do szkoły, młodzieniec urywa się na spacery, podczas których kontempluje piękno antycznej architektury. Projektuje ubranka dla lalek swojej młodszej siostry, potem dla niej samej. Szybko uczy się tajników krawiectwa, a jego zmysł do interesów ujawniający się z wiekiem przynosi rodzinie spore zyski - namawia on matkę, by zainwestowała w otwarcie butiku pod własnym nazwiskiem, gdzie sprzedawała potem konfekcje francuskich marek luksusowych. 

Niespodziewanie Gianni dostaje ofertę od domu mody Genny. Zaprojektowana przez niego kolekcja spotyka się z bardzo ciepłym przyjęciem i pozwala rozwinąć skrzydła. Wkrótce Versace zakłada własną firmę i boom! wielki komercyjny sukces, sława, pieniądze, rozpoznawalność. 
Od tego momentu świat Versacego stanowi przepych, celebryci, bankiety, blichtr. Jego ubrania chcą nosić wszyscy. Jest nieprzewidywalny - co sezon zaskakuje nowymi, nierzadko szokującymi pomysłami, zawsze idzie pod prąd. Jednak we wszystkich projektach czuć tego samego ducha, namacalną cząstkę ich twórcy. Kiedy z początkiem lat 90 przychodzi minimalizm, stonowane kolory i biurowe garsonki, Gianni lansuje skórzane gorsety i sukienki, seksowne rozcięcia i punkowe agrafki. Kiedy po wybiegu u innego włoskiego giganta - Armaniego - przechadzają się anonimowe, niemal transparentne modelki, Versace osobiście wyszukuje najbardziej intrygujące i charakterystyczne twarze, które dzięki niemu stają się supermodelkami znanymi na całym świecie. Do kampanii reklamowych wybiera kontrowersyjne gwiazdy - m. in. Madonnę, która w owych czasach była niezłą rozrabiarą. (Dlatego nie dziwi najnowsza kampania marki z udziałem Lady Gagi - nie chodzi tylko o łudzące podobieństwo do Donatelli sprzed 20 lat, ale również o podobieństwo do Madonny - obie pół-włoszki, ikony popkultury, zmienne jak kameleony, kontrowersyjne i szokujące. Donatella doskonale wie, kto idealnie odzwierciedla ducha Versace). 

Gianni stworzył warte grube miliony imperium, w skład którego oprócz regularnej linii Versace wchodziły: Versus - dla młodzieży, V2 by Versace - dla mężczyzn, Versace Home Signature - dla domu, VJC - jeansy (i inne, o których już nie pamiętam). Oprócz tego projektował kostiumy teatralne, tworzył perfumy, wszedł również na rynek haute couture z marką Atelier Versace. Wykreował specyficzną estetykę opartą na kontrastach, łączących sztukę antyczną z nowoczesnością, kicz z klasyką, elegancję z prowokacją. Wylansował supermodelki, nadał im swoisty status ikon w ówczesnym świecie. I przede wszystkim pomógł zmienić oblicze mody w kraju - w latach 90 ta gałąź przemysłu była wielce niedoceniana i lekceważona, jak można się domyślić - niesłusznie, gdyż obecnie Włochy są gigantem w dziedzinie mody na świecie a wpływy z tej branży porównywalne są do tych płynących z turystyki.

Dobra passa wydawała się nie mieć końca, niestety włoski wizjoner wyzionął ducha na progu swej willi w Stanach po tym, jak jakiś żądny sławy szaleniec wpakował w niego dwie kule. Tutaj idylla dobiega końca.

Plusów tej biografii jest wiele, począwszy od ciekawych anegdot, cytatów, skończywszy na genialnych rysunkach wieloletniej współpracowniczki Versacego, Manueli Brambatti. Dla bardziej zainteresowanych tematem ilość informacji może okazać się zbyt skąpa. Jak już pisałam we wstępie, książka pozostawiła we mnie ogromny niedosyt, miałam wręcz uczucie, że mam przed sobą streszczenie. Przeczytałam ją błyskawicznie i po ostatniej kropce w głowie miałam więcej pytań niż odpowiedzi. Być może dla niektórych jest to zaleta. 
Irytujący jest też jawny subiektywizm autora, jego nabożne niemal uwielbienie, jakim darzy projektanta, czy też legendę o nim. Miejscami odnosiłam wrażenie, iż więcej jest tu poetyckich metafor niż faktów. Postać Versacego została ukazana w nieskazitelnym świetle, z premedytacją pominięte zostały bardziej kontrowersyjne momenty życia projektanta. Ponadto pojawiło się kilka niepotrzebnych fragmentów - książka pozbawiona jest informacji o życiu prywatnym Gianniego, stąd też krótkie wtrącenia o profanacji grobu matki i innych tego typu incydentach wydają się zupełnie zbędne - wprowadzają niepotrzebny zamęt i niepotrzebnie odwracają uwagę od meritum.
Reasumując: polecam początkującym, jeśli jednak przeczytaliście choć jedną
książkę na temat Gianniego Versace, ta publikacja nie spełni Waszych oczekiwań.




1 comment: