Books #9: Człowiek, który stworzył Zarę - Covadonga O'Shea



Czas choroby to doskonała okazja na nadrobienie zaległości w prasie, filmie i książkach. Od prawie tygodnia jestem zablokowana w domu po zabiegu, który spowodował opuchnięcie i zsinienie połowy twarzy, nie pozostaje mi więc nic innego, jak oddać się lekturze zaległych książek.
Sięgnęłam po opowieść o człowieku, który stworzył najbardziej rozpoznawalne imperium tekstylne na całym świecie. Kim jest ten tajemniczy Hiszpan i w jaki sposób osiągnął sukces?



"Człowiek, który stworzył Zarę" to typowa opowieść w stylu "od pucybuta do milionera". Amancio Ortega urodził się w niezamożnej rodzinie, pochodzącej z małej miejscowości gdzieś w Hiszpanii. Jak to zazwyczaj bywa w tego typu historiach, już jako 12-latek postanowił rzucić szkołę i zabrać się do pracy, by wspomóc rodziców; następnie przeniósł się do kolejnej firmy gdzie dostrzeżono jego potencjał sprzedażowy i awansowano na kierownika, a stamtąd już krótka droga do usamodzielnienia się i założenia własnej firmy wespół z bratem. Nabyte kontakty i znajomości z dostawcami, na równi z wrodzoną smykałką do wyczuwania potrzeb klientów, pozwoliły braciom Ortega na dynamiczny rozwój przedsiębiorstwa - od szycia pikowanych szlafroków płynnie przeszli do firmy oferującej modną i stosunkowo tanią odzież dostępną dla każdej przeciętnej Hiszpanki. Sklepy o nazwie "Zara" opanowały cały kraj, nowo ukuty termin "zaramania" stał się coraz bardziej popularny. Kobiety oszalały na punkcie ubrań w stylu haute couture, ponieważ wreszcie mogły pozwolić sobie na wysoką modę, nie rujnując przy tym portfela.
W czym jednak tkwi sedno sukcesu? W jaki sposób Ortega osiągnął tak błyskawiczny sukces?

Wszystko to za sprawą niebywałej intuicji i zdolności obserwacji, którą posiada założyciel Zary. Rezygnacja z pośredników, wykupienie nieruchomości, w których mieszczą się fabryki, stworzenie systemu logistycznego, który pozwala na błyskawiczne dostarczanie gotowych kolekcji do każdego sklepu na świecie, reagowanie na zmiany w światowych trendach w tempie nawet kilku dni, zmienianie asortymentu w sklepach co dwa tygodnie, a nie dwa razy w roku, jak dotychczas czynili projektanci - oto główne czynniki skazujące Zarę na sukces. 

To oczywiście wszystko prawda, jednak jest też druga strona medalu. 



Tempo, w jakim sklepy Inditexu (do którego oprócz Zary należą też takie sieciówki, jak Bershka czy Stradivarius) zmieniają asortyment, zmuszają niejako klientki do wydawania pieniędzy: Nie jesteś do końca zdecydowana na zakup tej bluzki? Pośpiesz się, za tydzień już jej nie będzie. Nie masz płaszcza z najnowszej kolekcji? To znaczy, że nie jesteś na czasie, niedługo pojawią się zupełnie nowe kroje i długości. 
Wysoka sprzedaż gwarantująca możliwość tworzenia ubrań z surowców dobrej jakości, co pociąga za sobą brak znaczących obniżek cen? Być może funkcjonowało to w ten sposób 20 lat temu, ale dziś wszyscy wiemy, z czego składają się zarowe swetry i ilu procent sięgają sezonowe wyprzedaże.

Warunki, w jakich odbywa się produkcja w krajach trzeciego świata urągają ludzkiej godności, pomimo zapewnieniom zarządu o polityce odpowiedzialności społecznej; tłumaczenie, że gdyby nie zjawisko fast fashion i szybko zmieniające się trendy, ci ludzie nie mieliby pracy, wydaje się być w tej sytuacji kuriozalne. 

Słynne skandale związane z plagiatami modeli od projektantów? To tylko inspiracje, potrzebujemy ich, by dać kobietom modę z wyższej półki za rozsądną cenę. (Nie od dziś krąży pogłoska o specjalnym budżecie przeznaczanym na prawników i problemowe 'inspirowane' projekty). 
Ani słowa o outlecie Lefties, w którym rzeczy, których nie udało się sprzedać we flagowych sklepach Inditexu, mają przeszywane metki i sprzedawane są po cenie produkcyjnej.

Sytuacji nie poprawia fakt, że cała książka to nie biografia człowieka sukcesu, a raczej pean pochwalny na cześć Amancia Ortegi. Ilość lukru na każdej kolejnej stronie przyprawia o ból zębów i zawroty głowy, a co drugi akapit zaczynający się od zdania "Amancio to człowiek pełen pasji i ambicji" zachęca do wyłupienia sobie oczu łyżeczką do herbaty. 

Ortega jest niebywale skromny, nigdy nie pozwolił zrobić sobie zdjęcia, chroni swą prywatność, dba o pracowników i docenia ich, nieustannie czuwa nad całym procesem produkcyjnym, nie znajdziecie go w biurze, lecz w fabryce, kocha to co robi, jego intuicja jeszcze nigdy go nie zawiodła, jednak prosi autorkę, by ta pisząc książkę, nie zapomniała o jego wadach. Ach tak, wady! Jakie są największe wady Amancia? Zdecydowanie oddanie pracy i skromność.

Pani O'Shea zatraciła się w uwielbieniu do tego człowieka i nie zdaje sobie sprawy z braku obiektywizmu. 

Jakie są moje osobiste doświadczenia z Zarą? Kiedyś weszłam do tego sklepu z własnej woli. W środku ubrania zgodne z najnowszymi trendami prosto z wybiegów. Przyjrzałam się z bliska haftowanej sukience; wystające nitki straszyły już na wieszaku. Cena? 199zł. Dalej koszula w kratę. Dotknęłam - cieniutka jak gaza, w niczym nie przypomina solidnej flaneli. Cena? 149zł. Obok wieszak z dżinsami - 20zł za sztukę. Za bardzo 'fashion' jak na tak małe miasto. Pewnie odeślą do Wrocławia lub Warszawy, tam się sprzedadzą... 

Comments

  1. Ja na Zarę patrzę jak na każdą inną sieciówkę - overpriced as fuck. W dodatku ten ostatni skandal z kampanią "love your curves" i chudymi modelkami, które zdają się być jeszcze dodatkowo odchudzone w programie graficznym nie pomógł ich wizerunkowi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. Bardziej chciałam zwrócić uwagę na sposób, w jaki autorka podeszła do podobnych problemów w książce, a sposób był właściwie żaden, bo wszelkie niewygodne fakty zwyczajnie pominęła...

      Delete
  2. Ciekawa książka, lubię czytać takie pozycje biograficzne. Zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć o tej osobie.

    ReplyDelete

Post a Comment