Thursday, March 2, 2017

Books #9: Człowiek, który stworzył Zarę - Covadonga O'Shea



Czas choroby to doskonała okazja na nadrobienie zaległości w prasie, filmie i książkach. Od prawie tygodnia jestem zablokowana w domu po zabiegu, który spowodował opuchnięcie i zsinienie połowy twarzy, nie pozostaje mi więc nic innego, jak oddać się lekturze zaległych książek.
Sięgnęłam po opowieść o człowieku, który stworzył najbardziej rozpoznawalne imperium tekstylne na całym świecie. Kim jest ten tajemniczy Hiszpan i w jaki sposób osiągnął sukces?



"Człowiek, który stworzył Zarę" to typowa opowieść w stylu "od pucybuta do milionera". Amancio Ortega urodził się w niezamożnej rodzinie, pochodzącej z małej miejscowości gdzieś w Hiszpanii. Jak to zazwyczaj bywa w tego typu historiach, już jako 12-latek postanowił rzucić szkołę i zabrać się do pracy, by wspomóc rodziców; następnie przeniósł się do kolejnej firmy gdzie dostrzeżono jego potencjał sprzedażowy i awansowano na kierownika, a stamtąd już krótka droga do usamodzielnienia się i założenia własnej firmy wespół z bratem. Nabyte kontakty i znajomości z dostawcami, na równi z wrodzoną smykałką do wyczuwania potrzeb klientów, pozwoliły braciom Ortega na dynamiczny rozwój przedsiębiorstwa - od szycia pikowanych szlafroków płynnie przeszli do firmy oferującej modną i stosunkowo tanią odzież dostępną dla każdej przeciętnej Hiszpanki. Sklepy o nazwie "Zara" opanowały cały kraj, nowo ukuty termin "zaramania" stał się coraz bardziej popularny. Kobiety oszalały na punkcie ubrań w stylu haute couture, ponieważ wreszcie mogły pozwolić sobie na wysoką modę, nie rujnując przy tym portfela.
W czym jednak tkwi sedno sukcesu? W jaki sposób Ortega osiągnął tak błyskawiczny sukces?

Wszystko to za sprawą niebywałej intuicji i zdolności obserwacji, którą posiada założyciel Zary. Rezygnacja z pośredników, wykupienie nieruchomości, w których mieszczą się fabryki, stworzenie systemu logistycznego, który pozwala na błyskawiczne dostarczanie gotowych kolekcji do każdego sklepu na świecie, reagowanie na zmiany w światowych trendach w tempie nawet kilku dni, zmienianie asortymentu w sklepach co dwa tygodnie, a nie dwa razy w roku, jak dotychczas czynili projektanci - oto główne czynniki skazujące Zarę na sukces. 

To oczywiście wszystko prawda, jednak jest też druga strona medalu. 



Tempo, w jakim sklepy Inditexu (do którego oprócz Zary należą też takie sieciówki, jak Bershka czy Stradivarius) zmieniają asortyment, zmuszają niejako klientki do wydawania pieniędzy: Nie jesteś do końca zdecydowana na zakup tej bluzki? Pośpiesz się, za tydzień już jej nie będzie. Nie masz płaszcza z najnowszej kolekcji? To znaczy, że nie jesteś na czasie, niedługo pojawią się zupełnie nowe kroje i długości. 
Wysoka sprzedaż gwarantująca możliwość tworzenia ubrań z surowców dobrej jakości, co pociąga za sobą brak znaczących obniżek cen? Być może funkcjonowało to w ten sposób 20 lat temu, ale dziś wszyscy wiemy, z czego składają się zarowe swetry i ilu procent sięgają sezonowe wyprzedaże.

Warunki, w jakich odbywa się produkcja w krajach trzeciego świata urągają ludzkiej godności, pomimo zapewnieniom zarządu o polityce odpowiedzialności społecznej; tłumaczenie, że gdyby nie zjawisko fast fashion i szybko zmieniające się trendy, ci ludzie nie mieliby pracy, wydaje się być w tej sytuacji kuriozalne. 

Słynne skandale związane z plagiatami modeli od projektantów? To tylko inspiracje, potrzebujemy ich, by dać kobietom modę z wyższej półki za rozsądną cenę. (Nie od dziś krąży pogłoska o specjalnym budżecie przeznaczanym na prawników i problemowe 'inspirowane' projekty). 
Ani słowa o outlecie Lefties, w którym rzeczy, których nie udało się sprzedać we flagowych sklepach Inditexu, mają przeszywane metki i sprzedawane są po cenie produkcyjnej.

Sytuacji nie poprawia fakt, że cała książka to nie biografia człowieka sukcesu, a raczej pean pochwalny na cześć Amancia Ortegi. Ilość lukru na każdej kolejnej stronie przyprawia o ból zębów i zawroty głowy, a co drugi akapit zaczynający się od zdania "Amancio to człowiek pełen pasji i ambicji" zachęca do wyłupienia sobie oczu łyżeczką do herbaty. 

Ortega jest niebywale skromny, nigdy nie pozwolił zrobić sobie zdjęcia, chroni swą prywatność, dba o pracowników i docenia ich, nieustannie czuwa nad całym procesem produkcyjnym, nie znajdziecie go w biurze, lecz w fabryce, kocha to co robi, jego intuicja jeszcze nigdy go nie zawiodła, jednak prosi autorkę, by ta pisząc książkę, nie zapomniała o jego wadach. Ach tak, wady! Jakie są największe wady Amancia? Zdecydowanie oddanie pracy i skromność.

Pani O'Shea zatraciła się w uwielbieniu do tego człowieka i nie zdaje sobie sprawy z braku obiektywizmu. 

Jakie są moje osobiste doświadczenia z Zarą? Kiedyś weszłam do tego sklepu z własnej woli. W środku ubrania zgodne z najnowszymi trendami prosto z wybiegów. Przyjrzałam się z bliska haftowanej sukience; wystające nitki straszyły już na wieszaku. Cena? 199zł. Dalej koszula w kratę. Dotknęłam - cieniutka jak gaza, w niczym nie przypomina solidnej flaneli. Cena? 149zł. Obok wieszak z dżinsami - 20zł za sztukę. Za bardzo 'fashion' jak na tak małe miasto. Pewnie odeślą do Wrocławia lub Warszawy, tam się sprzedadzą... 

3 comments:

  1. Ja na Zarę patrzę jak na każdą inną sieciówkę - overpriced as fuck. W dodatku ten ostatni skandal z kampanią "love your curves" i chudymi modelkami, które zdają się być jeszcze dodatkowo odchudzone w programie graficznym nie pomógł ich wizerunkowi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. Bardziej chciałam zwrócić uwagę na sposób, w jaki autorka podeszła do podobnych problemów w książce, a sposób był właściwie żaden, bo wszelkie niewygodne fakty zwyczajnie pominęła...

      Delete
  2. Ciekawa książka, lubię czytać takie pozycje biograficzne. Zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć o tej osobie.

    ReplyDelete