Wednesday, March 2, 2016

Lublin

Piękny jest ten Lublin! Wstyd tak blisko mieszkać i nie zwiedzić starego miasta tak 'porządnie'. Zawsze jakoś tak się przemykało i nie rozglądało za bardzo, nie zastanawiało... Dopiero kiedy narzeczony zarządził zwiedzanie, swe oczy otworzyłam i całe piękno tego miasta ujrzałam.
Wąskie uliczki, zdobione kamienice, lekkie zaniedbanie, stragany z takimi rarytasami na każdym kroku, gwar i tłum... magia.
Żeby tego było mało, zwiedzając Zamek Lubelski trafiliśmy akurat na wystawę Beksińskiego. Do tej pory jego prace znałam jedynie z książek i internetu, zobaczyć je na żywo było czymś niesamowitym.
Jednak coś popsuło nam ten piękny dzień, i nie była to wcale paskudna pogoda.
Umea! Taki kawał drogi przejechałam specjalnie z myślą o burgerach z sejtanem, a tu zamknięte!
Byliśmy na prawdę załamani. I wkurzeni. I głodni. Już prawie pogodziłam się z wizją napchania się frytkami (jedyny dostępny w każdej 'mięsnej' restauracji wegetariański 'posiłek'), ale na szczęście udało nam się znaleźć przyjazną knajpkę o nazwie Fabryka Pizzy, gdzie posiliłam się makaronem z oliwkami, papryką, cukinią i czosnkiem. Smacznie bardzo.
Teraz czas na powrót do rzeczywistości.



















Lublin is one of the most charming and magical cities I've visited. I'm really ashamed that I lived near this place for so long and didn't know how beautiful it is... Now I and my fiance had the chance to go there and explore every single corner of the old town. All those narrow streets, monumetal tenement houses, people selling old cutlery, crockery, chandeliers and furniture, this bustle, it all made me feel like in XIXth century.
What is more, when we were visiting the Museum in Lublin Castle, we found out there is an exhibition of Zdzisław Beksiński, one of the best Polish contemporary artists. Seeing his paintings and drawings was such a great experience for me, because I am a huge fan of his works. 
Unfortunately not everything was perfect that day. We hoped to eat some delicious seitan burgers at Umea (probably one of the best vegan restaurants in Poland), but when we headed there, we realised it's closed on Sundays... we were so hungry and exhausted and resigned... but we managed to find a cosy place to eat. It was a regular restaurant, but I had some pasta with olives, peppers, zucchini and garlic. It was pretty good, to be honest. 
Now it's time to go back to reality.

4 comments:

  1. Mój brat studiuje w Lublinie :) hehe

    ReplyDelete
  2. Byłam w Lublinie tylko raz, na konferencji jednej - było zimno, sypał śnieg, ja miałam okres, mój ówczesny chłop z którym pojechałam wkurzał mnie swoją odwieczną głupotą i chciałam jak najszybciej wracać do domu... nie zdążyłam więc ani niczego pozwiedzać ani się pięknem tego miasta nacieszyć.
    Mea culpa - może kiedyś!

    ReplyDelete
  3. przepiękna relacja świetne zdjęcia :)
    PorcelainDesire

    ReplyDelete