Thursday, September 18, 2014

#69


Dziś ubogo w zdjęcia, co (mam nadzieję) zrekompensuje większa niż zazwyczaj ilość literek.
A o stylizacji chciałam swoje trzy grosze.
Przez ostatni rok lub więcej, odkąd blogowanie stało się tak popularną aktywnością, pojawiło się trochę dziwnych tworów językowych, których użycie nijak ma się do ich znaczenia. Za każdym razem na dźwięk słowa "stylizacja" dostaję refluksu i wysypki.
Nie no, przesadzam. Ale ten zirytowany purystyczny chochlik się we mnie odzywa. O co w tym wszystkim chodzi?

Stylizacja   ubiór

W literaturze stylizacja to "celowe naśladowanie w wypowiedzi będącej realizacją danego stylu wybranych cech stylu innego, wyraźnie odcinającego się, dającego rozpoznać jako cudzy i zewnętrzny".
To samo tyczy się tak prozaicznej czynności jaką jest ubieranie się. Strój jest tym, co nosimy na co dzień, w zgodzie ze sobą, własnymi upodobaniami, muzyką jakiej słuchamy, stylem życia, jaki prowadzimy. Stylizacja to nie JA. Stylizacja to naśladowanie innej osoby, przenoszenie do własnego ubioru elementów charakterystycznych dla kogoś innego. Stylizację ma na sobie gwiazda na okładce magazynu, czy modelka podczas sesji zdjęciowej.
Gdybym założyła szpilki, fuksjową spódniczkę i neonowe futro, a na głowę toczek, byłaby to z pewnością stylizacja. Ale patrząc na Macademian Girl, widać od razu, że takie wariacje to przedłużenie jej osobowości, coś absolutnie naturalnego. W jej przypadku stylizacją byłby sprany T-shirt i dżinsy.
Do tego właśnie zmierzam - nigdy nie nosiłam marynarek, żakietów etc. Próbowałam, bo myślałam kiedyś, że to taka rzecz, którą mieć w szafie MUSZĘ. Nic bardziej mylnego... wszystko mogę, nic nie muszę. Jeśli czuję się w marynarce jak w kaftanie, to po co na siłę się weń wciskać? Nawet jeśli chodzi o uniform do pracy, jest spore pole do kompromisów. Stąd też ten czerwony żakiecik, trochę militarny, nie taki sztywny jak klasyczna marynara. Pytanie za 100 punktów: czy to stylizacja czy ubiór?




jacket - local shop, skirt - DIY, shoes - second hand

This is how I usually dress to work. I love back & white, and I need to look more classy than I do every day - I can't wear Docs or studs or ripped jeans... that's why I wear black all the time. But sometimes I want to add some pop of color, and this militaty jacket was a perfect choice. 

5 comments:

  1. you look perfect, the jacket and the skirt are really nice! x

    ReplyDelete
  2. Wyczuwam lekkie odniesienie do komentarza pod moim postem. Jednak w sumie co racja to racja. Nie sztuką jest kopiować to co już widziano tyle razy.
    Ps. Fajna marynarka, od dawna szukam czegoś takiego. Poza tym pasuje Ci ten odcień moim zdaniem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuję. :) nie był to prztyczek złośliwy, od dawna nosiłam się z zamiarem napisania o tym zjawisku, Twój post był właściwie decydującym impulsem. No i cieszę się, że mogę jakąś tam swoją szczątkową wiedzę przekazać :)
      poza tym kibicuję Twojemu blogowi i będę tam częstym gościem :)

      Delete
  3. wyglądasz zjawiskowo ! ta marynarka mnie urzekła <3
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    ReplyDelete
  4. dokładnie, stylizacja to pojęcie nieco na wyrost, też dostaję drgawek na widok takich stwierdzeń, tym bardziej w kontekście normalnych zestawów na co dzień...

    pozdrawiam ciepło,
    jesuswannatouchme.
    <3

    ReplyDelete