Thursday, July 3, 2014

Go Vege!



Tego posta dedykuję wspaniałej Olimpii, dzięki której postanowiłam to i owo w swoim talerzu (i życiu) zmienić.
Na bloga Olimpii trafiłam przez soie i ubieraj się klasycznie - jedna drugą polecała i tak po nitce do kłębka, dotarłam do miejsca, które uświadomiło mi, że nie ma co się dłużej zastanawiać i wahać, trzeba w końcu spróbować.
Tak więc jakieś 3 miesiące temu postanowiłam spróbować diety wegetariańskiej. Nie było w tym absolutnie żadnej górnolotnej idei, obrony praw zwierząt itp, byłam zwyczajnie ciekawa, jak to jest jeść 'trawę' przez miesiąc. Miałam gdzieś jakąś starą, zakurzoną książkę z przepisami wege, więc co dwa dni gotowałam sobie pożywny obiad na bazie warzyw, różnych roślin strączkowych, do tego to co zwykle jada się do obiadu - kasza, ryż, pieczywo, makarony. Powiem szczerze, tak mi się to spodobało, że nie jem mięsa do dziś. I wcale mi go nie brakuje, co więcej - czuję się znacznie lepiej fizycznie.
Za tak banalną sprawą jak zmiana diety poszły również inne zmiany, dotyczące ogólnie światopoglądu i postawy życiowej. Muszę przyznać - przez całe swoje życie byłam hipokrytką. Litowałam się nad kotkami i pieskami, które ktoś porzucał, dziwiłam się, jak można jeść konie albo sarenki, ale kurczak na obiad był, rybka na kolację, schabowy w niedzielę również. Dlaczego tak się dzieje? Czy świnia, kura jest mniej zwierzęciem niż kot czy pies? Czy mniej czuje? Jest mniej warta? Albo jemy zwierzęta, albo nie. Albo są one naszymi przyjaciółmi, albo nie.
Nie cierpimy już głodu, nie jesteśmy zmuszeni do polowań, by walczyć o przetrwanie. Wszystko czego potrzebujemy jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy pójść do marketu. To bzdura, że dieta wegetariańska jest kosmicznie droga - tak mówią ludzie, którzy widzieli tylko sojowe substytuty mięsa, które rzeczywiście kosztują więcej. Jednak bycie wegetarianinem nie polega na jedzeniu ziemniaków i kiełbasek sojowych. To totalna zmiana żywienia, rewolucja w kuchni, odkrywanie nowych smaków i nieznanych wcześniej produktów. Jest tyle rodzajów kasz, makaronów, taka różnorodność warzyw i owoców, roślin strączkowych, nie ma opcji, by dieta była monotonna czy nie zaspokajała wszystkich potrzebnych składników. Wystarczy czytać etykiety, nie zajmuje to dużo czasu, nie jest też trudne.

A co jem na co dzień?

sałatka z ryżem, papryką, selerem naciowym, czerwoną fasolą i orzechami nerkowca

pożywna zupa warzywna z cieciorką

grzanki z brokułem i pieczarkami

potrawka chilli z soczewicą, z brązowym ryżem i jogurtem naturalnym

awokado z pomidorem

I would like to dedicate this post to Olimpia, amazing blogger and amazing person, vegan, animal lover and good quality fashion seeker. Thanks to her I decided to change my diet and also my life a little bit. 

About three months ago I decided to try to introduce vegetarian cooking to myself. I used an old cookbook in which I've found many interesting recipies, using different kinds of vegetables, beans, nuts and herbs, serving it with potatoes, rice, bread or pasta. There was no ideology standing behind that change, neither my health nor the animal rights, I was simply curious how it is to eat 'grass'. It turned out really great and fascinating, so I decided to keep this diet until this day. 
It helped me to understand some facts I didn't realize earlier. Finally it came to my mind that I have been a hypocrite for all of my life. I was sorry for poor kittens or dogs that were left somewhere, but I ate chicken for dinner. Why is it this way? Why a chicken or a pig is less 'animal' than cat or dog? We don't eat dogs, but we eat pigs, cows. Is it right? Now I know it's not. 
We are not starving, we are not forced to haunt for animals to survive. All we need is near us, just go to the supermarket and you have everything. Vegetarian diet is not expensive as many people may say. This stereotype is because of soya substitutes that seem to be quite expensive. But being vegetarian doesn't mean eating only soya sausages! There are so many colofrul vegetables, such variety of beans, grains, pastas, nuts and fruits, and this is absolutely enough to keep our body work properly and even be stronger and healthier. 

I also posted a few pictures of foods I eat (sorry for the poor quality, I took them with my phone). From above: 

-brown rice, cashew nut, pepper, celery, red kidney bean salad


-potage catalan (a soup made of tomatoes, cabbage, carrot, chickpeas and celery)
-broccoli and mushroom croustades

-lentil chilli with brown rice and natural youghurt
-avocado with tomatoes


Hope I'ii inspire you a little bit to try something different in your diet!
Maybe some of you are vegetarian/vegan? 

6 comments:

  1. Wege? Hmm. Nie mogłabym całkowicie odrzucić mięsa i ryb, ale warzywa mogę pochłaniać kilogramami :P Więc chyba nie jest ze mną źle.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez kiedys tak myslalam, uwielbialam ryby, kurczaka, ale kiedy przestalam je jesc wcale mi ich nie brakuje. Oczywiscie jest to sprawa indywidualna kazdego czlowieka, nie moge namawiac moge jedynie zainspirowac do zmian :-)

      Delete
  2. nie jestem vegetarianką, ale vegańskie potrawy są SUPER!
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokladnie, warto sprobowac chocby dlatego, ze sa smaczne! :-)

      Delete
  3. Tak się składa, że przez rok dzieliłam kuchnię z wege współlokatorkami, lubiłam jeść ich potrawy :D Ale nigdy nie odrzucę mięcha, bo w crossficie jest ono podstawą żywienia, a ja strączków ze względów zdrowotnych jeść nie powinnam :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. domyslam sie, ze nie kazdy moze sobie pozwolic na rezygnacje z miesa z obawy o swoje zdrowie, jednak dla odmiany czasem fajnie przyrzadzic cos innego. nawet moj chlopak, zdeklarowany miesozerca, chwali moje wege obiady! ;-)

      Delete