Tuesday, December 10, 2013

#36


Krwistoczerwona spódnica. Zawsze unikałam czerwieni. Fuksja, bordo, wiśnia - owszem, ale czystej czerwieni nie nosiłam nigdy. Uważam, że do tego koloru trzeba dojrzeć, poczuć go. Ta plisowana spódnica to pierwsza taka rzecz w mojej garderobie. Dostałam ją od babci, była trochę przydługa, więc skróciłam, podłożyłam. A ileż było pitulania żelazkiem każdej pliski z osobna, stałam tak jak sierota przez prawie godzinę o.O A i tak nie udało mi się tego zrobić jak należy. 
I taka jeszcze jedna głębsza refleksja: szacunku i inteligencji nie mierzy się w lajkach na fejsbuku. Niektórym od tego dobrobytu w dupach się poprzewracało... If you know what I mean ===> KLIK






skirt - vintage, sweater - present, sweatshirt & belt - second hand

I have never liked to wear red clothes. I like different shades of red, like burgundy or cherry. I've always thought red is dedicated to confident and sensible women. You just have to 'feel' this color. But when I received this skirt from my grandma, I just fell in love with it immediately. I lad to shorten it a bit and then iron every single pleat, but it was worth the effort. The lovely heart sweater is a gift from my boyfriend. 

4 comments:

  1. Śledzę Twojego bloga od dawna. To jest zdecydowanie Twoja najlepsza stylizacja. Bezczelnie ją od Ciebie zmałpuję i będę tak paradować po Gdańsku. Pozdrawiam. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. cieszę się, że się podoba :) dziękuję i pozdrawiam również! Pokazuj się tu częściej! ;)

      Delete
  2. ależ ślicznie wyglądasz <3 oh te kolorki <3 super !
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    ReplyDelete
  3. oezu plisy też są moją zmorą i nie mam zdecydowanie cierpliwości do prasowania ;) Czerwony to ładny kolor, ale rzeczywiście, wymaga pewnej dojrzałości, żeby wyglądała pięknie. A Ty tak wyglądasz, po Twojemu, super :)

    ReplyDelete