poniedziałek, 16 maja 2016

Follow me on Instagram

Jestem na urlopie, zapraszam na Instagram po najświeższe zdjęcia z rajskich plaż, drinków z parasolką pod palmami i ... a nie, przecież ja jadę w góry. Nieważne, możecie mnie śledzić tutaj!


Me and my fiance are on vacation right now, so if you want to see some beautiful photos of the beach, sand, drinks and... oh, wait... I'm going to the mountains... Anyway! Stalk me here

czwartek, 12 maja 2016

#131


Dziś ubogo w zdjęcia i ubogo w tekst, nie jestem raczej myślicielką i ilekroć coś napiszę, wydaje mi się to idiotyczne. Pozostaje więc prezentacja ałtfitu: dżinsowe ogrodniczki kupiłam trzy lata temu od soie, założyłam je przez ten czas aż dwa razy. Może dlatego, że nie udało mi się jednak do nich schudnąć? 
Bluzka w psychodeliczny wzór jest z lumpeksu, kupiona kilka lat temu, założona po raz pierwszy. Zawsze wstydziłam się, że będzie mi opinać biust, a ja - cóż - mam czym oddychać, i strasznie się bałam, że będzie mnie to krępowało. Nie było wcale tak strasznie, poza tym przy moich wymiarach nawet wielki czarny sweter nie pomaga. A gdybym się tak miała przejmować, że ktoś patrzy, to bym chyba nigdy nie wychodziła z domu... 
Torebka, z lumpeksu (cóż za zaskoczenie), zdetronizowała poprzedniczkę i jest teraz ze mną wszędzie. Minusem jest jej pojemność, ale jej wygląd wszystko rekompensuje. 
Buty, creepersiątka moje, zdarte już tak, że wstyd, ale to przecież nic nie szkodzi - zazwyczaj noszę buty dotąd, aż się rozpadną :) wyglądam trochę jak dzieciak wyciągnięty z lat 90. ubrany w bluzce po mamie - hipisce, ale who cares ;)



top, dungarees, bag - second hand, creepers - Demonia

Hello everyone! This time I am wearing an outfit which looks like a mixture of 90s kid with his 70s hippie mom. I paired black dungarees with psychodelic turtleneck top. My new bag gives it a vintage twist and mirror sunglasses make me look like a hippie. How do you like it?

czwartek, 5 maja 2016

#130


Sukienka którą mam na sobie poniżej jest jedną z niewielu rzeczy, które noszę bardzo często i całym rokiem. Zimą nie przeszkadza mi, że jest cienka i w typowo wiosenne kwiaty (florals? for spring? groundbreaking...), zarzucam po prostu dłuższy kardigan albo zakładam pod spód golf, a na nogi ciepłe rajtuzy, wiosną zakładam jakąś cieńszą kurtkę, a latem śmigam w niej solo. I będę ją nosić, aż się rozpadnie, serio! Miała już kilka poprawek, ale uwielbiam ją i nie chcę wymienić na nowszy model. Na szczęście nie muszę też kupować osobno letniej i zimowej garderoby, bo bym poszła z torbami... ;)
Ach, bym zapomniała! Dorobiłam się nowej torebki! Oczywiście nie nowej, tylko z lumpeksu :) wracałam właśnie od dentysty, a ona wisiała na manekinie wystawionym przed sklep, do którego raczej rzadko zaglądam... muszę wybierać się tam częściej!







dress & bag - second hand, bomber jacket - dresslink, creepers - Demonia

The dress I am wearing here is one of the few items I love wearing very often all over the year. I don't mind the thin fabric and typical spring print (florals? for spring? groundbreaking...) in winter, I just put on some longer cardigan, warm tights and voila. When the weather isn't warm enough, I wear a thin jacket and in summer it's perfect on its own, with some comfy sandals. And I will be wearing this dress until it literally falls apart! Fortunately I don't need to buy separate spring and winter wardrobe, because I would come a stumer if I needed to! ;)
There is one more thing, how could I forget! I bought a new bag! I was going back home from the dentist when I saw this little black cutie hanging on the mannequin in one of these second hand stores I rarely visit. It seems like this habit needs to be changed in the future!

sobota, 30 kwietnia 2016

#Books 7: Kobiety, które wstrząsnęły światem mody - Bertrand Meyer-Stabley

"Kobiety...." to zbiór biografii najważniejszych kobiecych postaci świata mody. Wybór autora jest wyraźnie subiektywny - brak tu nazwisk takich jak Mary Quant, Stella McCartney czy Rei Kawakubo, jednak wszystkie opisane w książce postacie, choć bardzo od siebie różne, miały ogromny wpływ na modę i zmiany, jakie w niej następowały. Kobiety-projektantki oprócz warstwy estetycznej ceniły przede wszystkim komfort i zrozumienie kobiecego ciała. Z pewnością to właśnie ten aspekt ich pracy sprawił, że zyskały rzesze wiernych klientek i zapisały się w historii mody jako rewolucjonistki. 




Róża Bertin była pierwszą w historii projektantką, której nazwisko stało się marką, stworzyła podwaliny dzisiejszego haute couture.
Jeanne Paquin to pierwsza kobieta zarządzająca domem mody; wymyśliła nowy sposób reklamy, podobny do dzisiejszych celebrytek na ściankach - wysyłała modelki ubrane w swoje projekty na imprezy dla VIP-ów. 
Jeanne Lanvin stworzyła imperium oferujące nie tylko romantyczną odzież damską, ale także dziecięcą, męską, bieliznę, futra, dodatki i perfumy. Współpracowała z wieloma artystami, inspirowała się malarstwem. 
Madeleine Vionnet, prawdziwej architektce mody, zawdzięczamy rewolucyjny krój ze skosu. 
Coco Chanel nie trzeba nikomu przedstawiać - ta kobieta dosłownie przewróciła świat mody do góry nogami. Zrzuciła kobietom gorsety, drastycznie skróciła spódnice i zaczęła szyć kostiumy z materiałów przeznaczonych na... męską bieliznę. 
Elsa Schiaparelli była największą rywalką Chanel, postacią ekscentryczną i buntowniczą, tak jak jej projekty inspirowane modernizmem i surrealizmem. Podobno jako pierwsza przewidziała narodziny pret-a-porter. 
Nina Ricci sławę zyskała dzięki doskonałej znajomości tkanin i kroju oraz dbałości o szczegóły. Ubierała zwykłe kobiety, stawiała na funkcjonalność zamiast ekstrawagancji.
Madame Gres to kolejna artystka - rzeźbiła w tkaninie. Jej zawdzięczamy asymetryczne, minimalistyczne suknie inspirowane antycznymi draperiami. 
Carven zorientowała się, że nikt nie ubiera niskich kobiet, szybko wypełniła niszę i zdobyła uznanie swoim wyczuciem smaku i proporcji. 
Sonię Rykiel kobiety na całym świecie pokochały za dążenie do prostoty i wygody, jej dzianinowe swetry i sukienki cieszą się dziś niezmiennym powodzeniem. 
Vivienne Westwood, jak sama lubi o sobie mówić, jest ostatnią prawdziwą punkówą. Niegdyś walcząca z systemem za pomocą agrafek, lateksu, kontrowersyjnych haseł i nienoszenia bielizny, dziś angażuje się w ochronę ekosystemu i promuje wegetarianizm. 
Miuccia Prada to prawdziwy fenomen - intelektualistka, feministka, raczej pogardzająca modą jako zajęciem próżnym, stworzyła dom mody niepoddający się żadnym sezonowym trendom. 

Dlaczego te kobiety były wyjątkowe? 
Ponieważ poszukiwały niemożliwego, wytyczały nieznane nikomu ścieżki, dążyły do ułatwiania życia innym kobietom. 
Ponieważ nie pozwalały zamykać się w sztywnych ramach narzuconych przez projektantów-mężczyzn, nie powielały tych samych klisz, ciągle szukały nowych rozwiązań. 
Ponieważ czciły kobiece ciało, tworząc ubrania, które dopasowywały się do niego, zamiast je krępować. Ubierały zamiast przebierać, ponad wszystko ceniły wygodę i funkcjonalność. 
I dlatego, że same będąc kobietami, jak nikt inny rozumiały potrzeby innych kobiet. 



Czy książka ma jakieś minusy?
Jak w niemal każdej tego typu publikacji, tak i tutaj można doszukać się pewnych niedociągnięć. Po pierwsze, zdjęcia - umieszczone są w środku książki i przedstawiają zupełnie inne stroje  niż te, o których mówi autor, przez co wiele przełomowych projektów czytelnik musi sobie sam zwizualizować w wyobraźni; sporo francuszczyzny, tak jakby autor (a właściwie tłumacz) zakładał, że każdy kto sięgnie po książkę, zna biegle francuski; nieproporcjonalnie ogromna w stosunku do pozostałych bohaterek część książki poświęcona osobie Coco Chanel... to jednak subiektywny wybór autora, a ja tylko marudzę.

Na pewno jest to pozycja warta polecenia, obowiązkowa dla wszystkich chcących poszerzać swoją wiedzę o historii mody. Sama muszę przyznać, że zanim sięgnęłam po "kobiety...", nazwiska takie jak Paquin czy Madame Gres były mi obce. Myślę, że "Mężczyźni, którzy wstrząsnęli światem mody" będzie idealnym tytułem w kolejce.